Chiloé – „plaża pingwinów”

Wydawałoby się, że pingwiny w Ameryce Południowej to domena rejonów arktycznych czy Patagonii. W Chile można je spotkać zdecydowanie bardziej na północ. Jednym z ciekawszych miejsc do ich pooglądania jest wyspa Chiloé.

W północnej części wyspy znajduje się „plaża pingwinów” (taka też nazwa figuruje na mapie), ale jest to mały blef. Miejsce może rozczarować osoby liczące, że po wjechaniu na rzeczoną plażę, rzucą się na nich setki pingwinów. Nie wygląda to tak jak w Patagonii, w sezonie. Miejscowa „populacja” to co najwyżej kilkadziesiąt zwierząt,  co więcej nie ma wielkich szans na spotkanie ich na samej plaży. Osiedliły się na kilku pobliskich, skalistych wysepkach i dostęp do nich jest możliwy właściwie tylko przy pomocy łódki. Z brzegu można dostrzec co najwyżej czarnej, gibające się w specyficzny sposób czarne punkty. Ich siedliska są objęte ochroną, o czym przypominają banery informujące o karach za nieuprawniony wstęp. Jedyną drogą do zobaczenia nielotów z bliska jest skorzystanie z usług mikro-wycieczek, które są oferowane na samej plaży. Co najmniej raz dziennie wypływa łódka (jeśli oczywiście zbierze się przynajmniej kilka osób), która krąży wokół pobliskich wysepek, gdzie szwędają się małymi grupkami pingwiny magellańskie, oraz peruwiańskie (inaczej Humboldta). Taka atrakcja to koszt około 15000CLP za osobę. Czasami można liczyć też na komentarz przewodnika i kamizelki ratunkowe. Gdy ocean jest spokojny (a przeważnie jest;)), łódka podpływa bardzo blisko skał. W moim przypadku niestety warunki pozwoliły na zbliżenie się na maksymalnie kilkanaście metrów. W sezonie dostępnych jest kilka terminów, ale i tak zazwyczaj nie ma tam tłumów. Warto zapytać o możliwość wypłynięcia w knajpie na końcu plaży.

Od braku tłumów zaczynają się główne plusy tego kawałka Chiloé. W porównaniu do wielkich, patagońskich kolonii pingwinów, to ruch turystyczny jest tutaj niewielki. Poza sezonem zdarza się, że łódki nie wypływają w ogóle. Ogólny klimat miejsca przypomina raczej senne i odludne wybrzeża Irlandii czy Szkocji, ale mimo to, okolica ma małą bazę turystyczną. Na plaży i w jej sąsiedztwie są knajpy, noclegi i mikro biura organizujące wycieczki, ale nadal nie powoduje to poczucia tłoku, a wręcz przeciwnie. Mimo, że pingwinów nie ma tam zbyt wiele i niezbyt łatwo zobaczyć je z bliska, to całokształt okolicy wypada na duży plus, tym bardziej, że można tam dotrzeć na własną rękę. Inną zaletą są koszty. W Patagonii może i można potykać się o pingwiny, np. na Isla Magdalena, ale trzeba za to sporo zapłacić i nie ma gwarancji, że pogoda pozwoli na dotarcie do wyspy. Tutaj można „zaliczyć” pingwiny sporo taniej – dochodzi oczywiście transport, ale można to połączyć z dłuższym pobytem na Chiloé.

Przy deszczowej pogodzie, miejsce może wydać się depresyjne

Poza szukanie pingwinów, zdecydowanie warto zrobić krótki spacer na okoliczne wzgórza z punktami widokowymi, skąd jest niezły widok na całą zatoczkę oraz pobliskie wysepki. Przy okazji na pewno uda się natknąć na lokalne ptactwo: pelikany, bekasy czy kondory i inne. Krótka ścieżka rozpoczyna się na końcu plaży, za małą knajpą.

Kondor na patrolu

DOJAZD

Na Chiloé najłatwiej i najciekawiej dotrzeć można samochodem, który tanio można wypożyczyć w Puerto Montt, Puerto Varas czy Osorno. Podstawowe auto osobowe to koszt w granicach 30000-40000 CLP. Po drodze jest jeszcze przeprawa promowa, której koszt nie powinien przekroczyć 20000 CLP (około 100 PLN). Miejsce można łatwo przeoczyć, ponieważ trzeba trochę pokrążyć po okolicznych skrzyżowaniach, a przed samym wjazdem na plażę jest do sforsowania mała rzeczka/zatoczka. Poniżej trasa dojazdu z Puerto Montt (widoczna także na Google Maps):

Całkowity dystans: 126305 m
Najwyższy punkt: 121 m
Najniższy punkt: 1 m
Wyskokość podjazdów: 1231 m
Wysokość zjazdów: -1230 m
Pobieranie

KIEDY?

Jeśli chodzi o pogodę, to na Chiloé jest ona na tyle nieprzewidywalna, że można jedynie powiedzieć jedynie, że warto unikać miesięcy zimowych: maj-sierpień. Sezon „pingwinowy” zaczyna się w październiku, kiedy to zwierzęta wracają z południa w cieplejsze rejony i trwa do lutego-marca.