Cocora, Salento, Armenia, Los Nevados

Mimo iż Salento i Dolina Cocora są jednymi z najpopularniejszych turystycznie miejsc w Kolumbii, to uważam, że warto poświęcić na nie nawet kilka dni. Zatłoczone są tylko pojedyncze punkty i dość łatwo jest znaleźć sensowne alternatywy nie związane z kawą.

Armenia, Salento i Cocora leżą na obszarze tzw. Kawowego Trójkąta, który w 2011 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwo UNESCO. Razem z kilkoma innymi obszarami oraz obiektami widnieją w UNESCO jako Coffee Cultural Landscape of Colombia.

Dzięki bardzo dobrym warunkom (umiarkowana temperatura i wysokość) znajduje się tam większość kolumbijskich plantacji kawy. Z tego względu duża część atrakcji w tym regionie polega na próbowaniu trunku, odwiedzaniu plantacji itp. Jednak w ostatnich latach, Kolumbia musi się mierzyć z dwoma zagrożeniami w związku z kawą. Pierwsze, to ocieplenie klimatu, które obniża plony. Drugie, to ostatnia epidemia grzyba, potocznie zwanego „kawową rdzą”. Dopiero kilka lat temu rząd podjął sensowne działania w celu zatrzymania pasożyta, ale straty z tego tytułu są już bardzo duże.

Jeśli ktoś nie jest kawoszem to w Cocorze i Salento, poza widokami, może pokręcić się po zielonych, tropikalnych okolicach. Do wyboru jest trekking, MTB oraz jazda konna. W parku Los Nevados z kolei można znaleźć trasy na  kilka dni trekkingu.

Dolina Cocora z pola namiotowego
Pogoda w Cocora Valley potrafi zmienić się diametralnie w kilka minut

ARMENIA

Najlepszym punktem startowym w stronę Salento i Cocory jest miasto Armenia. Jest to obok Pereiry i Manizales, trzecie główne miasto „Trójkąta Kawowego”. Nazwa miejscowości faktycznie została pożyczona od „tej” Armenii dla upamiętnienia ludobójstwa Ormian z początków XX wieku.

Większość przemysłu kręci się wokół, i tu zaskoczenie, plantacji kawy i bananów. Jest to jedna z głównych atrakcji w najbliższych okolicach miasta – współcześnie nazwana po hipstersku „ekoturystyką”. Można wybrać się na zwiedzanie plantacji i podobne wycieczki. Poza tym, Armenia jest niestety kojarzona z mniej ciekawymi tematami.

Zabudowa w zaskakująco dużej części miasta to prowizorka dla najbiedniejszych mieszkańców, ale i sytuacja mocno się poprawiła od czasu tragicznego trzęsienia ziemi z 1999 r. Zginęło wtedy około 2000 mieszkańców, a spora część miasta została zniszczona. Odbudowa poszła nadzwyczaj szybko, ale nadal obrzeża miasta przypominają miejscami slumsy czy fawele. Nawet w okolicach głównego dworca autobusowego widoki mogą być zaskakujące. Sam też doświadczyłem specyficznej sytuacji. Po dojechaniu o 2 w nocy na dworzec w Armenii i wyjściu z terenu dworca, trafiłem na scenę jak ze współczesnego Detroit. Na środku drogi paliło się ognisko niewiadomego przeznaczenia, a wokół znajdowało się kilka grupek młodych Kolumbijczyków. Na szczęście skończyło się na wymianie spojrzeń, a nawet na nieśmiałym „Hola!”.

Złej sławy Armenii przysporzył okres rozkwitu narkotykowego biznesu. W regionie istniały silne ośrodki produkcji i dystrybucji kokainy. Z Armenii pochodzi Carlos Lehder, jeden z głównych „narcosów” kartelu z Medellín, który do dziś odsiaduje karę więzienia w USA. W okolicach Armenii, przy drodze do Salento, stoi opuszczona posiadłość należąca do Lehdera. Jest ona jedną z „narko-atrakcji” regionu.

DOJAZD

Z większości kierunków w Kolumbii można łatwo dotrzeć do Armenii (jakkolwiek to zdanie brzmi). Jeśli nie bezpośrednio, to najwyżej z jedną przesiadką. Koszty zależą od wybranej kompanii autobusowej, ale większość biletów z Bogoty, Popayán lub Medellín, będzie kosztować  40000 – 8000 COP (50-100 PLN). Czas przejazdu nie powinien przekroczyć kilku godzin.

SALENTO

Mimo, że dzięki kawie region szybko się rozwija, to Salento na charakter raczej miasteczka. Największym magnesem dla turystów jest tutaj oczywiście (znowu szok) kawa, ale też ciekawy charakter i położenie miejscowości. Nie ma się co oszukiwać, jest to mocno turystyczne miejsce, ale na w rzeczywistości prawie tego nie czuć. Niby w ciągu dnia jest często tłok, ale nie jest to bardzo uciążliwe. Większość sklepików oferuje lokalne odmiany kawy, wszelakie przetwory oraz ocean bibelotów związanych z kawą. Z Salento można pojechać na kilka plantacji, coby pooglądać zbiór ziaren (w odpowiednim okresie roku) i proces przetwórstwa.

Samo miasto zachowało swój kolonialny charakter i jest dobrze utrzymane. Na placu znajduje się pomnik nikogo innego jak Simóna Bolívara, którego pobytem w Salento chwalą się miejscowi mieszkańcy.

Turystyczny gwar na jednej z głównych ulic Salento
Okolice Salento i dolina rzeki Quindio

DOJAZD

Z Armenii do Salento kursują kilka razy dziennie busy. Cena nie powinna przekroczyć 6000-8000 COP (~8-10 PLN).

CO ROBIĆ?

TREKKING

W okolicach Salento jest sporo krótkich, kilkugodzinnych tras. Ciekawymi opcjami wydaje się wejście na pobliską górę Navarco Alto lub pokrążenie w okolicach rzeki Quindio.

ROWER

Jeszcze lepszym pomysłem może być wypożyczenie roweru. Można wtedy pojechać do Doliny Cocory, oddalonej o ponad 11 km. Trasa wiedzie asfaltową, niezłą drogą, więc w przeciągu jednego dnia można spokojnie wrócić do Salento.

COCORA I LOS NEVADOS

Dolina Cocora jest przed wszystkim znana z gigantycznych palm, które są najwyższymi palmami na świecie (a przynajmniej ten gatunek jest). Rekordowe egzemplarze sięgają 60 m wysokości. W połączeniu z okolicznymi górami i kapryśną pogodą tworzą wyjątkowy krajobraz i nie dziwię się, że miejsce jest popularne. Ilość turystów w sezonie może być uciążliwa, ale zaledwie kilkuminutowy spacer z punktu zbornego jeepów wystarczy żeby „zgubić ogon”. Do dyspozycji jest sporo szlaków, w tym wiodące do Parku Narodowego Los Nevados.

DOJAZD

Transport do Cocory jest zmonopolizowany przez kierowców jeepów. Są to głównie słynne Willys’y, które zostały sprowadzone przez władze Kolumbii po II wojnie światowej. Stały się tak popularne, że w tej chwili są już nieodłącznym symbolem regionu. Mają nawet swoje święto – Yipao.

Terenówki odjeżdżają z głównego placu w Salento, zazwyczaj co godzinę, jednak oficjalny rozkład nie istnieje i jeśli zbierze się grupa to kierowca rusza nie czekając na nikogo. Pasażerowie są upychani do granic możliwości. Mnie postawili na rampie, na zewnątrz auta, co było nawet jakąś formą atrakcji. Przejazd trwa około pół godziny, a kosztuje około 3500 COP (6 PLN).

NA MIEJSCU

W Dolinie Cocora kończy się droga i nie ma tam żadnej miejscowości, są tylko pojedyncze zabudowania, kilka hoteli, pól namiotowych i knajp. Okoliczne tereny są częściowo własnością prywatną o czym świadczą porozrzucane po okolicy haciendy. Co ważne, po zmroku większość pracowników wraca do Salento lub Armenii, a na miejscu zostaje niewielka ekipa oraz roje kolibrów.

Hacienda w Dolinie Cocory

Cocora jest wręcz idealna na rozbicie namiotu. Mimo, że okolica leży na ponad 2200 m, to noce są ciepłe jak na tą wysokość (mi wystarczył zwykły namiot i śpiwór do 5°C). Pola namiotowe są przygotowane bardzo dobrze, trawa krótka, a podstawowe sanitariaty dostępne. Co bardziej wymagający znajdą dwa nawet niezłe hotele. Koszt rozbicia namiotu to około 30000 COP (35-40 PLN) za dwuosobowy namiot.

CO ROBIĆ?

TREKKING

Poza zachwytami (słusznymi) na widokami i tonami selfie z palmami, wrzucanymi na Instagrama (niesłusznie), jest dużo szans na udany trekking. Warto z nich skorzystać, ponieważ poza małym obszarem, gdzie gromadzą się turyści, nie spotkamy wielu ludzi, co wróży udany spacer. Osobiście wybrałem trekking w Parku Narodowym Los Nevados, co wydaje się naturalne patrząc na mapę okolic Cocory.

Park Los Nevados jest średnio oznakowany i stosunkowo mało popularny, więc może się zdarzyć, że nie spotkamy ścieżce nikogo. Szlaki wychodzące z Cocory szybko nurkują w gęsty las, co utrudnia orientację. Dodatkowo część szlaków łączy się i krzyżuje. W takich warunkach nie warto ruszać bez porządnej mapy. Zaskakująco bogate informacje są dostępne na oficjalnej stronie parku. Dobre mapki (w formacie pdf) oraz ślady w formacie GPX dostępne pod linkiem. Jak widać po materiałach, tras jest bardzo dużo. Przy kilku dniach do dyspozycji warto rozważyć wejście na któryś z wulkanów: Nevado del Tolima, Nevado del Quindio lub Nevado del Ruiz (choć tutaj lepiej uderzać od północnej strony parku). Ten ostatni jest antybohaterem potężnej katastrofy z 1985 r. Była to druga, najbardziej zabójcza erupcja w XX wieku. Zginęło wtedy ponad 23000 ludzi, głównie w mieście Armero. Z Cocory najprzystępniejszy wydaje się Nevado del Tolima, który jest osiągalny w 3-5 dni. Dużo przydatnych informacji pod http://www.summitpost.org/nevado-del-tolima/151156 oraz http://bosque-de-niebla.blogspot.com/p/camino-al-nevado-del-tolima.html.

Na każdy z wulkanów trzeba poświęcić od 3 do 5 dni (w zależności od wybranej trasy i formy fizycznej). Na przestrzeni całej trasy można zaliczyć kilka zupełnie różnych odcinków. Startując z Cocory pójdziemy przez wilgotny, gęsty las, który potem przejdzie w trawiaste paramo. Im bliżej szczytów tym bardziej pustynnie, a w okolicach samych wierzchołków występują lodowce.

Ciekawostką archeologiczną jaką można napotkać na szlaku są groby słabo zbadanego ludu Quimbaya. Stanowiska miejscami nie są w ogóle zabezpieczone i wyglądają na nie raz spenetrowane.

Tablica z krótki opisem pochówku

JAZDA KONNA

W okolicy miejsca, gdzie parkują jeepy z Salento, czają się ekipy wypożyczające konie. Za kilkadziesiąt złotych można pojeździć po okolicy z przewodnikiem.

KIEDY JECHAĆ?

Większość roku jest względnie odpowiednia na ten rejon ze względu na wiosenne temperatury panujące tam przez cały rok. Od kwietnia do listopada może padać częściej, ale reszta roku też do suchych nie należy. Nawet w porze suchej wielkość opadów wynosi ponad 100 mm. Jednym istotnym wyznacznikiem terminu może być sezon zbioru kawy.

Dane zaczerpnięte z https://weatherspark.com.

PODSUMOWANIE

DojazdArmenia: autobus z Bogoty, Popayán lub Medellín 50-100 PLN (kilka godzin jazdy)
Salento: autobus z Armenii około 10 PLN (godzina jazdy)
Cocora: jeep z Salento około 6 PLN (około pół godziny jazdy)
NoclegArmenia i Salento: sporo hosteli i hoteli, ceny od 40 PLN
Cocora: pole namiotowe od 35 PLN za namiot
Kiedy jechać?Cały rok jest spora szansa na opady, ale w okresie grudzień-marzec jest ich mniej.
Co robić?- Armenia: plantacje kawy, wypozycznie rowerów MTB
- Salento: wszystko co związane z kawą, trekking po okolicy, rowery MTB (np. do Cocory)
- Cocora: trekking w dolinie oraz w Parku Narodowym Los Nevados, wycieczki konne

Dodaj komentarz