Torres del Paine

Park Narodowy Torres del Paine jest regularnie umieszczany na wysokich lokatach list „naj” przez National Geographic, Lonely Planet czy Tripadvisor’a, a w 2013 r. został nawet okrzyknięty 8 cudem świata w wyniku internetowego plebiscytu. Nakręca to sporą popularność u zachodnich turystów. Trzeba jednak przyznać, że w tym przypadku turystyczny mainstream medialny się nie myli i mimo dużego ruchu (ponad 250.000 ludzi w 2016) miejsce zasługuje na swoją opinię.

„Gringosi” pojawili się na tych terenach wcześniej, niż ci współcześni po przeczytaniu artykułu na Tripadvisorze czy National Geographic. Eksplorację prowadzili tutaj naukowcy, odkrywcy, wspinacze z Niemiec, Szwecji, Włoch, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Japonii. Stąd dziwnie europejsko brzmiące nazwy niektórych obiektów geograficznych, np.: Jezioro Nordenskjöld (Otto Nordenskjöld), Lodowiec Tyndall (John Tyndall), Jezioro Skottsberg (Carl Skottsberg) i kilka innych.

Park posiada całą masę atrakcji naturalnych, od charakterystycznych i niepowtarzalnych wierzchołków masywu Torres del Paine, przez lodowce, jeziora, wodospady, wyjątkową florę i faunę. Podczas trekkingu można bez większych problemów natknąć się na gwanako, wikunie, nandu, a nawet huemala (taki jeleń patagoński). Jest to park narodowy z prawdziwego zdarzenia mimo, że bardzo popularny turystycznie. Miejsce to niepodważalnie wizytówka Patagonii.

Huemal chilijski w okolicach campingu Torres

Formalnie park powstał w 1959 r., a swoją nazwę wziął później od potężnego masywu górskiego, który jest jego centralnym punktem. Przełomem dla rozwoju turystyki całego obszaru wydają się być lata ’70. Wtedy to Torres del Paine trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz wytyczono dwie najważniejsze trasy trekkingowe. Popularność miejsca rosła co było na korzyść gospodarki rozwijającego się Chile. Wspomniany wcześniej internetowy plebiscyt wyłonił Torres del Paine jako ósmy cud świata co przyczyniło się do podwojenia liczby odwiedzających w przeciągu kilku ostatnich lat. Współcześnie, park jest odwiedzany rocznie przez ponad 250.000 turystów. Tak ilość ludzi zapewnia sporo problemów oraz tragikomicznych historii i anegdot.

ŚMIERĆ I ZNISZCZENIE

W ostatnich latach goście z zagranicy wywołali kilka mniejszych oraz dwa bardzo duże pożary. Pierwszy szalał w 2005 r. i został wywołany przez czeskiego piechura. Z jego zeznań wynikało, że zaprószył ogień przez nieuważne posługiwanie się otwartym płomieniem, prawdopodobnie próbował się ogrzać lub przygotować jedzenie w miejscu do tego nieprzystosowanym. Żywioł zniszczył około 160 km². W 2012 r. izraelski turysta spowodował jeszcze większy pożar, zniszczeniu uległo ponad 170 km². Zaskakująca wydaje się domniemana przyczyna powstania ognia. Podczas trekkingu Izraelczyk oddalił się za tak zwaną potrzebą, a następnie podpalił zużyty papier toaletowy co mogło zapoczątkować katastrofę. Jego zachowanie może wynikać z geopolityki jego ojczyzny, gdzie większa część społeczeństwa odbywa obowiązkową służbę wojskową. Jednym z nawyków jakie rezerwiści wynoszą z wojska jest taktyczne nie pozostawianie po sobie śladów. Wielu Chilijczyków wierzy, że właśnie to spowodowało największy w ostatnich latach pożar na terenie parku.

Czech przyznał się do winy, a Izraelczyk konsekwentnie zaprzeczał, że to on był źródłem pożaru, choć przyznał, że spalił papier toaletowy. Obaj zapłacili grzywny i spędzili kilka dni w chilijskim więzieniu po czym zostali zwolnieni za kaucją. Pozytywne w obu historiach jest pomoc rządów i instytucji z Czech oraz Izraela w usuwaniu skutków żywiołu (choć rząd Izraela nie od razu wydał się chętny do pomocy).

Turyści wyrządzają szkody nie tylko naturze, ale też sobie samym. Niemal co roku dochodzi do śmiertelnych wypadków, szczególnie poza wysokim sezonem. Ponieważ na terenie parku nie ma zasięgu, czasami źle przygotowani, wychłodzeni, wycieńczeni turyści kończą żywot na szlaku nie mogąc nawet wezwać pomocy. Niektórzy są znajdowani dopiero gdy stopnieje śnieg. Przewodnicy oraz strażnicy podkreślają, że najczęściej słabym przygotowaniem do pobytu w parku grzeszą sami Chilijczycy. Notorycznie zdarzają się przypadki fatalnego doboru ubrania, targania 5 litrowych baniaków z wodą czy ciężkich, wieloosobowych namiotów. Nie tylko natura zabija w Torres del Paine. Ostatnio głośno było o turyście z USA, który kupił najdroższy pokój w hotelu Paine Grande skąd miał najlepszy widok na jezioro Pehoe. Po przyjeździe zamówił najdroższego szampana i zaszył się w pokoju. Po pewnym czasie, obsługa zaniepokojona, że klient nie wychodzi z pokoju postanowiła to sprawdzić. Został znaleziony martwy, a jego ciało miało ranę postrzałową i leżało w takiej pozycji, jakby chwilę przed śmiercią patrzył na widok za oknem. Ostatecznie okazało się, że popełnił samobójstwo. Ostatnim widokiem jaki zobaczył była panorama na jezioro Pehoe oraz masyw Paine Grande.

DOJAZD

Z ARGENTYNY

Najwięcej opcji dojazd z Argentyny znajduje się w El Calafate. Stamtąd odjeżdżają autobusy do Puerto Natales, Punta Arenas lub bezpośrednio do parku w ramach zorganizowanych wycieczek. Opcji jest kilka, a każda z nich dość droga, np. autobus z Puerto Natales do El Calafate to koszt około 30000 CLP (~ 180 PLN). Dodatkową sprawą są przejścia graniczne z Chile. Taka operacja potrafi trwać kilka godzin, a podczas jej trwania sprawdzanie są wszystkie bagaże. W sumie, droga powinna zając około 8 godzin.

Z CHILE

Najpierw trzeba dostać się do Patagonii, co drogą lądową nie jest łatwe. Autobusy kursują 3 razy w tygodniu na trasie Puerto Montt <-> Punta Arenas, po drodze można dosiąść się jeszcze w Osorno. Cały przejazd trwa 30-32 godziny! Po drodze przekraczamy granicę chilijsko-argentyńską dwukrotnie co daje łącznie 4 posterunki graniczne i 4 kontrole bagażu. Na południowej granicy kontrole zdarzają się dużo rzadziej, ponieważ autobusy mają plombowane luki bagażowe na granicy północnej. Koszt przejazdu 30000 CLP… czyli mniej więcej tyle co trasa El Calafate -> Puerto Natales. To dobry przykład aby zobrazować poziom cen w Argentynie. Plusem tej opcji jest fakt, iż pokonujemy spory odcinek jedną z najbardziej atrakcyjnych widokowo tras na świecie, czyli drogą numer 40, tzw. Rutą 40.

Dużo szybszym sposobem na dostanie się do Punta Arenas jest lot. Z Santiago latają głównie linie LATAM lub tanie SKY Airline, a bilety potrafią być niewiele droższe niż przejazd autobusowy. Osobiście, za lot Punta Arenas -> Santiago zapłaciłem 250 PLN.

Z Punta Arenas do Puerto Natales kursuje sporo autobusów, bilet kosztuje 6000 CLP (~ 32 PLN), a przejazd trwa 2 godziny. Trasa jest ciekawa ze względu na charakterystyczny, patagoński krajobraz, a co chwilę w zasięgu wzroku przebiegają gwanako, wikunie albo nandu.

Ostatni etap to dotarcie do parku. W Puerto Natales operuje kilka firm przewozowych, które najpewniej dogadały się co do ceny. Prawie wszystkie oferują przejazd w cenie 15000 CLP (~ 90 PLN), tylko jedna się wyłamała i sprzedaje bilety za 13000 CLP (~ 80 PLN). Co ważne, w cenie biletu mamy także powrót do Puerto Natales, więc trzeba zachować bilet! Wysiąść na terenie parku można w 3 miejscach: Laguna Amarga, Pudeto lub w administracji parku nad jeziorem Toro. Powrót jest możliwy z tych samych punktów.

Widok z okolic hotelu Las Torres

NA MIEJSCU

ZASADY, ORGANIZACJA I PLAN

Po przyjeździe pod biuro parku należy się zarejestrować oraz określić jaką aktywność chce się podjąć. Oczywiście trzeba zapłacić za wstęp, w 2016 r. bilet dla obcokrajowców kosztował 21000 CLP (~ 125 PLN) w sezonie wysokim (październik-kwiecień) lub 10000 CLP (60 PLN) w sezonie niskim (maj-październik). Cena biletu rośnie wręcz z roku na rok. Może się wydawać, że to dużo, ale biorąc pod uwagę zainteresowanie miejscem to jest to dobre działanie odstraszające.

Wszystkich odwiedzających Torres del Paine obowiązują rygorystyczne przepisy, oto kilka najważniejszych:

  • całkowity zakaz obozowania poza kilkoma wyznaczonymi campingami, noclegami
  • absolutny zakaz używania ognia na terenie parku. Jedyne miejsce, gdzie można użyć kuchenki gazowej to ściśle określone punkty na campingach
  • całkowity zakaz zbaczania z wytyczonych szlaków
  • trekking dozwolony tylko w ciągu dnia. Nocne przejścia tylko za specjalnym pozwoleniem
  • przywożenie własnych zwierząt zakazane
  • zakaz karmienia i interakcji ze zwierzętami w parku
  • niektóre campingi zamykają się o określonych godzinach, więc trzeba się zmieścić w oknie czasowym

Z przestrzeganiem przepisów nie ma żartów! Na wejściu potwierdzamy podpisem przyjęcie zasad do wiadomości. Za złamanie reguł parku grożą niemałe kary:

  • za użycie ognia poza miejscami do tego wyznaczonymi grozi nam do 2.000.000 peso kary (ponad 12.000 PLN) oraz do 3 lat więzienia!
  • za wywołanie pożaru kara może wynieść do 8.000.000 (prawie 50.000 PLN) peso oraz do 5 lat więzienia!  

Dodatkowo trzeba pamiętać o:

  • dziura ozonowa w sezonie wysokim sięga od Antarktydy aż po Patagonię, stąd promieniowanie UV jest tam bardzo silne. Warto zadbać o krem z wysokim filtrem
  • oficjalne materiały (ulotki, broszury) zapewniają, że picie wody z rzeki jest bezpieczne. Prawda jest taka, że w kulminacyjnym momencie sezonu (styczeń, luty) campingi są często przepełnione, a możliwości toalet ograniczone. Od kilku lat zdarzają się przypadki zatruć bakteriami pochodzącymi ze odpadów sanitarnych. Dobrą praktyką jest czerpanie wody z punktu na campingu lub pobieranie jej z rzeki powyżej pola namiotowego
  • w wielu rejonach parku nie ma zasięgu telefonii komórkowej

Efektem silnej organizacji pobytu w Torres del Paine jest sieć noclegów. Jest to mieszanka autoryzowanych, państwowych campingów oraz prywatnych hoteli. Co kilka godzin marszu rozlokowane są miejsca gdzie można się rozbić, a w niektórych przypadkach dość komfortowo wynająć pokój. Jednak ceny płatnych pól namiotowych czy noclegów są bardzo wysokie. Wahają się od około 5000 – 6000 CLP (~36 PLN) za osobę na polu namiotowym (z własnym namiotem) do kilkudziesięciu tysięcy peso za komfortowy pokój. W ostatnich latach w niektórych płatnych noclegach powstał wymóg kupowania całych pakietów: nocleg + wyżywienie, co winduje cenę nawet do około 40000 CLP (~ 240 PLN) per noc za osobę! Nie wolno też zapominać o zakazie rozbijania się poza miejscami do tego celu wyznaczonymi. To wszystko powoduje, że właściwie nieuniknione jest planowanie przejścia „od noclegu do noclegu”. Do dyspozycji są 4 darmowe campingi:

W szczycie sezonu, czyli w styczniu i lutym powstał wymóg, aby wcześniej rezerwować pobyt na polu namiotowym Torres. Dużo informacji znajduje się na oficjalnej, państwowej stronie http://www.parquetorresdelpaine.cl/en. Warto tam zajrzeć także ze względu na publikowane na bieżąco newsy.

Zaplanować wcześniej należy też prowiant. Do kupienia są zapasy na 3-10 dni, w zależności od obranej trasy. W Puerto Natales można zaopatrzyć się w prawie wszystko co niezbędne do pobytu w patagońskich warunkach. Bez problemu znaleźć można sklepy i wypożyczalnie sprzętu turystycznego najbardziej renomowanych marek. Od kilku lat w mieście działa supermarket Unimarc, który zahamował galopujące ceny produktów spożywczych w mniejszych sklepikach. Opcją awaryjną jest skorzystanie z posiłków na campingach (jeżeli takowe są oferowane), ale ceny są wysokie.

TREKKING

Najpopularniejsza forma aktywności w Torres del Paine to oczywiście trekking. Dwie najważniejsze trasy to tzw. „W” i „O”. Oficjalne informacje pod http://www.parquetorresdelpaine.cl/en/senderismo.

TRASA „W”

Trasa jest do zrobienia w ciągu 3 dni ale będzie to okupione sporym wysiłkiem. Optymalne wydaje się rozłożenie jej na 4 dni. Szlak najlepiej podzielić na 3 etapy:

Etap Hotel Las Torres – punkt widokowy Torres

Dystans: 10 km

Czas przejścia: 4,5 godziny

Całkowity dystans: 9839 m
Najwyższy punkt: 883 m
Najniższy punkt: 123 m
Wyskokość podjazdów: 1017 m
Wysokość zjazdów: -288 m
Pobieranie

 

Z okolic jeziora Amarga do Hotelu Las Torres można dojechać specjalnym autobusem za 2000 CLP (12 PLN). Warto to zrobić, ponieważ zapasy na kilka dni swoje ważą, a najlepsze jeszcze przed nami. Z okolic hotelu Las Torres pod słynne 3 wieże prowadzi średnio trudna trasa o długości około 10 km. Na 5 kilometrze znajduje się camping Chileno. Można zaopatrzyć się tam w podstawowe produkty (woda, piwo) lub kupić nocleg. Między 8 a 9 kilometrem, w klimatycznym lasku, umiejscowiony jest darmowy camping Torres. Miejsc namiotowych jest sporo, ale w sezonie bywa ciasno (styczeń i luty – wymagana wcześniejsza rejestracja). Warto podkreślić, że nie ma tam nic poza wodą z rzeki, strażnikiem CONAF oraz bardzo podstawową toaletą. W specjalnie przygotowanym miejscu dozwolone jest korzystanie z palników gazowych (oczywiście przyniesionych ze sobą). Z campingu do punktu widokowego pod trzema wieżami: Torre Norte, Torre Central i Torre Sur, wiedzie około 2 kilometrowa dość stroma ścieżka, która jest wykonalna w nieco ponad godzinę. Ten odcinek jest często wybierany na jednodniowe wypady do parku, ponieważ tego samego dnia można wrócić do Puerto Natales, nie kontynuując dalszej trasy.

Podejście pod wieże Torres
Torre Norte, Torre Central i Torre Sur widziane z punku widokowego Torres

Specyficzny kształt wierzchołków jest wynikiem erozji mniej odpornych warstw skalnych. To co pozostało to wulkaniczne (głównie bazalty) intruzje.

Etap camping Las Torres – camping Italiano i/lub punkt widokowy Britanico

Dystans: 25 km

Czas przejścia: około 9-10 godzin (do Britanico 13,5 godziny)

Całkowity dystans: 25822 m
Najwyższy punkt: 771 m
Najniższy punkt: 68 m
Wyskokość podjazdów: 1395 m
Wysokość zjazdów: -1199 m
Pobieranie

 

Z Torres do campingu Italiano (także darmowego) do przejścia jest około 25 km co okazuje się być zaskakująco czasochłonne. W zależności od formy, ilości bagażu i pogody może to pochłonąć od około 9 do ponad 10 godzin. Większość szlaku biegnie wzdłuż jeziora Nordenskjöld oraz drugiego najbardziej charakterystycznego szczytu w parku, Cuernos del Paine.

Cuernos del Paine

Camping Italiano jest równie prosty jak Torres. Do dyspozycji mamy wodę z rzeki, miejsce na namiot, bardzo podstawową toaleta oraz miejsce na użycie swojego palnika gazowego. W odległości 7 kilometrów od campingu Italiano znajduje się punkt widokowy Britanico, marsz tam zajmuje około 3,5 godziny.

W tej części parku występuje krzew Berberys bukszpanolistny, potocznie zwany Calafate, który rośnie tylko w Patagonii. Jego owoce są jadalne i przetwarzane na dżemy, soki czy likiery. Popularne chilijskie piwo Austral ma ciekawą odmianę o smaku Calafate.

Etap camping Italiano – lodowiec Grey

Dystans: 18 km (powrót do Paine Grande to dodatkowe 11 km)

Czas przejścia: 6,5 godziny

Całkowity dystans: 18445 m
Najwyższy punkt: 270 m
Najniższy punkt: 39 m
Wyskokość podjazdów: 572 m
Wysokość zjazdów: -675 m
Pobieranie

 

Ostatni etap szlaku W prowadzi do lodowca Grey. Z campingu Italiano najpierw dochodzimy do hotelu oraz pola namiotowego Paine Grande. Droga wynosi 7,5 km co zajmuje 2,5 godziny. Na tym odcinku widać wyraźnie pozostałości po pożarze z 2012 r. Całe połacie drzew zostały nadpalone i nie mają już szans na odrodzenie.

Cuernos del Paine widziane z pomostu niedaleko schroniska Paine Grande

Odcinek Paine Grande <-> lodowiec Grey to 11 km trekkingu, który potrwa około 4 godzin. Małym ułatwieniem jest możliwość zostawienia bagażu w depozycie w hotelu Paine Grande. Etap dość wymagający ze względu na skalistą cześć, znajdującą się bliżej lodowca Grey. Jest tam sporo stromych podejść i zejść o śliskim, skalisto-błotnym podłożu. Mimo to etap bardzo ciekawy, a widok lodowej masy już z dużej odległości robi wrażenie. W najgrubszych miejscach lód ma 30 m, a jego długość wynosi ponad 27 km. Przez ocieplenie się klimatu, lodowiec cofa się jednak już około 100 metrów rocznie: NASA o lodowcu Grey. W okolicach punktu widokowego znajduje się hotel oraz pole namiotowe (płatne). Tam też jest opcja wynajęcia kajaków i popływania po jeziorze. Kajakowym przewodnikiem jest Arek, Polak, który nie tylko pracuje w parku Torres del Paine, ale sam też eksploruje Patagonię (i nie tylko). Strona z jego wyprawami i opowieściami: http://americalatina.blox.pl.

W zależności od planu, można się zatrzymać w hotelu/campingu Grey na noc lub wrócić do Paine Grande skąd odpływa katamaran do Pudeto (bilet kosztuje 18.000 CLP (~ 110 PLN)), skąd z kolei odbierze nas autobus do Puerto Natales. Nocleg w Grey’u to koszt 5000-6000 CLP (ponad 30 PLN) za osobę na polu namiotowym, hotel ponad 10000 za osobę.

TRASA „O”

Zdecydowanie dłuższy szlak, okrążający cały masyw Torres del Paine oraz Paine Grande. W zależności od ułożenia trasy, do przejścia jest od 100 do ponad 130 km, co może zająć od 5 do 8 dni. Część południowa szlaku zawiera w sobie pętlę W. Ogólny przebieg trasy:

Całkowity dystans: 125301 m
Najwyższy punkt: 1184 m
Najniższy punkt: 39 m
Wyskokość podjazdów: 5788 m
Wysokość zjazdów: -6231 m
Pobieranie

 

Pętla O jest wymagająca, szczególnie jej północna, rzadziej uczęszczana cześć. Odcinki pomiędzy campingami są dość długie:

  • Grey <-> Paso 5 godzin
  • Paso <-> Los Perros 5 godzin
  • Los Perros <-> Dickson 4,5 godziny
  • Dickson <-> Seron 8h

W tym przypadku można rozważyć rozpoczęcie przejście od strony północnej tak aby w ostatniej fazie trekkingu mieć do dyspozycji więcej opcji awaryjnych w razie kontuzji, problemów zdrowotnych itp.

KIEDY JECHAĆ?

Torres del Paine ma specyficzny mikroklimat, a warunki pogodowe mogą się diametralnie zmienić w ciągu dnia. Miejsce ma raczej tendencję do dni pochmurnych z opadami i nie ma wyraźnej pory suchej.

Sezon wysoki, od 1 października do 30 kwietnia, lato na półkuli południowej. Można liczyć na wyższe temperatury oraz przede wszystkim brak śniegu w wielu miejscach. Cena biletu 21000 peso.

Sezon niski, od 1 maja do 30 września. Cześć pól namiotowych i hoteli jest zamknięta. W zależności od warunków śniegowych mogą być zamknięte różne odcinki tras. Cena biletu 10000 peso, zdecydowanie mniej turystów.

Z racji gwałtowności pogody, w parku często można spotkać ciekawe formacje chmur, między innymi rzadkie chmury soczewkowate.

Chmura soczewkowata (Altocumulus lenticularis) nad parkiem

PODSUMOWANIE

DojazdSamolot:
Santiago-Punta Arenas od 200 PLN

Autobus:
Puerto Montt-Punta Arenas 30000 CLP (180 PLN), 30-32 godziny jazdy
Punta Arenas-Puerto Natales, 6000 CLP (32 PLN), 2 godziny
Puerto Natales-Torres del Paine, 13000-15000 CLP (80-90 PLN), bilet w dwie strony, 2 godziny jazdy
Nocleg4 darmowe pola namiotowe, 10 płatnych campingów/hoteli. Ceny za osobę w namiocie od 5000 CLP (~30 PLN). Nie wolno nocować poza wyznaczonymi miejscami!
Prowiant/jedzenieKonieczne zaopatrzenie w Puerto Natales. Możliwe posiłki w płatnych campingach, ale ceny miejscami zabójcze
Kiedy jechać?Sezon wysoki:
październik-kwiecień, dużo turystów, lepsza pogoda, mniej śniegu na szlakach

Sezon niski:
maj-wrzesień, zima, część odcinków zamknięta, zdecydowanie mniej ludzi w parku
Dodatkowe wymogi/opłatyBilet wstępu:
- sezon wysoki (październik-kwiecień) 21000 CLP (125 PLN)
- sezon niski 10000 CLP (60 PLN)

W styczniu i lutym wymagana rezerwacja na nocleg na campingu Torres
Co robić?- trekking (trasa "W" i "O")
- wspinaczka
- pływanie kajakiem/łodzią w pobliżu lodowca Grey

4 thoughts on “Torres del Paine”

  1. Dawid Dwernicki

    Dzięki za ciekawe i przydatne informacje. Dobra robota!

  2. Ola

    ważna informacja – teraz już wszystkie rezerwacje są obowiązkowe przed wejściem do Parku. Często są sprawdzane przez guarda parques, zwłaszcza na szlaku O.

    pozdrawiam!

    1. admin

      Dzięki za informację, jeszcze pod koniec 2016 r. nie było takiego wymogu. Oficjalna strona CONAFU wspomina jedynie o wymaganej rezerwacji na campingu Torres (http://www.parquetorresdelpaine.cl/en/planifique-su-viaje). Czy zatem wszystkie campingi podlegają rezerwacji (nie doszukałem się informacji w sieci)? Masz w tym temacie jakieś doświadczenia? Pozdrowienia 🙂

Dodaj komentarz