Quilotoa

Quilotoa to drzemiący wulkan z kalderą o średnicy około 3 km oraz wioska położona u podnóża wulkanu. Widokowo jest to jedno z ciekawszych miejsc w Ekwadorze. Nic jednak za darmo. Aby ten imponujący twór powstał musiała wydarzyć się katastrofa.

TRAGICZNA HISTORIA

Potężna kaldera powstała na skutek silnej erupcji około 1280 r. Była to najsilniejsza z serii erupcji Quilotoi w tym okresie. Część stożka zapadła się, a powstały krater wypełniła woda. Chmura pyłów i gazów dotarła prawdopodobnie do wybrzeża Oceanu Spokojnego. Indeks Eksplozywności wulkanicznej został oceniony na VEI-6 w 8 stopniowej skali. Naukowcy spekulowali nawet, że erupcja ta miała spory wkład w małą epokę lodowcową.

Badania archeologiczne wskazują, że wybuch Quilotoi mógł przyczynić się do masowej i nagłej migracji ludności z okolic obecnego, środkowo-zachodniego Ekwadoru. Potężna ilość pyłów spadła na cały rejon co wywołało panikę, zaburzyło uprawy i doprowadziło do kryzysu okolicznych społeczności. Większość ocalałych z katastrofy poszukała bezpiecznego miejsca na północ od dzisiejszego Quito, porzucając wręcz swoje dawne osady. Pył z tej erupcji został odkryty na sporej powierzchni współczesnego Ekwadoru. W tym okresie aktywnością wykazywały się także inne wulkany, min. Cayambe i Cotopaxi co tylko spotęgowało zamęt w regionie.

Warstwa materiału wulkanicznego wyrzuconego podczas erupcji ma miejscami kilka metrów grubości

WSPÓŁCZEŚNIE

Miejsce staje się coraz bardziej popularne, stąd powstająca powoli infrastruktura turystyczna finansowana przez państwo. Kontrastuje to ze sporą biedą mieszkańców okolicy, którzy dość często prosili mnie o pieniądze. Miejscowi to plemię Panzaleo, odłam Quechua. Ci bardziej zaradni prowadzą hostele, noclegi, knajpy czy sprzedają rękodzieło. Zainteresowanie miejscem rośnie, ale większość turystów poprzestaje na oglądnięciu Quilotoi z tarasów widokowych, zjedzeniu „almuerzo” i poszwędaniu się po wiosce.

DOJAZD

Najłatwiej dojechać do Quilotoi z Latacungi. Jest to spore miasto, posiada terminal autobusowy, skąd odjeżdżają pstrokate autobusy do wioski Zumbahua położonej nieopodal Quilotoi lub do samej wioski. Cena biletu to 3$, a czas przejazdu 2-2.5 godziny. Kursów jest mało, maksymalnie dwa dziennie. Latacunga z kolei leży na głównej trasie z południa do Quito, więc można się tam łatwo dostać z wielu miejsc w Ekwadorze.

Dworzec w Latacundze z przekolorowymi autobusami

Krąży w internecie informacja, że trzeba zapłacić 2$ przy wjeździe do miejscowości. Osobiście mnie to nie spotkało, nie słyszałem o czymś takim od innych turystów czy mieszkańców.

NA MIEJSCU

Mimo rzadkiej zabudowy,  w wiosce jest kilka hosteli/noclegów. Ceny od 4-10$ ze śniadaniem. Warunki często mocno podstawowe, ale całkowicie wystarczające. Co bardziej delikatni muszą uważać na brak ciepłej wody lub wody w ogóle, lecz znajdą się też miejsca z trochę wyższym standardem. Ciekawy może być nocleg na kraterze, ale z racji wysokości (około 3800 m) noce są zimne, konieczny jest dobry namiot i śpiwór.

Noclegi w swoich domach oferują m.in. miejscowi z plemienia Panzaleo, odłamu Quechua

Po oddaleniu się od zabudowań nie spotkamy już zbyt wielu ludzi, panuje wręcz miłe osamotnienie. Natknąć się można jednak na konie, alpaki oraz psy, przed którymi ostrzegają miejscowi.

CO ROBIĆ?

TREKKING WOKÓŁ KRATERU

Zdecydowanie polecam przejście dookoła krateru po jego krawędzi. Trasa może być ciężka dla osób źle znoszących wysokości, ponieważ wiedzie powyżej 3800 m, a w najwyższym punkcie 3930 m. Dystans do przejścia to około 11 km co powinno zająć 4-5 godzin przy niezłej kondycji i aklimatyzacji. Sama krawędź jest nieregularna i postrzępiona ze sporą ilością stromych podejść i zejść. Ścieżka jest jednak wyraźnie widoczna i raczej ciężko się zgubić.

Całkowity dystans: 12156 m
Najwyższy punkt: 3931 m
Najniższy punkt: 3622 m
Wyskokość podjazdów: 1027 m
Wysokość zjazdów: -1047 m
Pobieranie

Niewygodny profil trasy wynagrodzą na pewno widoki. Panorama na krater przytłacza, a tafla wody ma z góry jeszcze bardziej zielony kolor. Przy dobrej pogodzie można obserwować inne wulkany: aktywy Cotopaxi czy wygasły już Illiniza.

W tle Cotopaxi podczas erupcji w 2015 r.

Przy mniejszej ilości czasu warto chociaż  pójść ścieżką prowadzącą na brzeg laguny i dotrzeć do poziomu wody. Powinno zając to mniej niż godzinę w jedną stronę. Osoby absurdalnie leniwe lub nie będące w stanie iść mogą wypożyczyć muła lub konia aby dostać się na dół krateru.

KAJAK

Po zejściu do poziomu wody można wypożyczyć kajak lub łódkę i popływać po lagunie. O sprzęt trzeba zapytać w wiosce.

QUILOTOA LOOP

To wielodniowa trasa biegnąca przez okoliczne miejscowości. Jest to wymagający trekking, do którego należy się przygotować pod kątem logistycznym. Warto zaplanować końce poszczególnych odcinków w miejscowościach aby uzupełnić prowiant i wodę. Przydatne informacje odnośnie trasy pod:

http://wikitravel.org/en/Quilotoa_Loop

KIEDY JECHAĆ?

Quilotoa może mieć dwa oblicza:

  • lipiec-październik – wszędzie jest sucho, pustynnie, mało opadów, małe zachmurzenie, ale największa szansa na dobrą pogodę.
  • grudzień-kwiecień – to okres bardziej wilgotny, czas El Niño. Padać może przez wiele dni, okolica może być spowita chmurami, mgłą, ale wszystko wokół robi się zielone.

Poniżej dane z https://weatherspark.com

PODSUMOWANIE

Dojazdz dworca autobusowego w Latacundze dwa razy dziennie. Cena 3$, czas przejazdu 2-2.5h
Nocleg4-10$, możliwe rozbicie namiotu w okolicach krateru
Prowiant/jedzeniedanie dnia (almuerzo) w knajpie 2-3$, są sklepiki z podstawowymi produktami
Kiedy jechać?- lipiec-październik- sucho, pustynnie, małe zachmurzenie, duża szansa na dobrą pogodę
- grudzień-kwiecień -więcej opadów, pochmurno wszędzie robi się zielono
Co robić?- trekking wokół krateru
- kajak po lagunie
- wielodniowy trekking po okolicy (tzw. Quilotoa Loop)

Dodaj komentarz